pt, 20 lutego 2015

Sonety Krymskie

Słyszę, więc piszę. Blog Adama Grzybowskiego
Sonety Krymskie Fot. Adam Grzybowski

Do sławetnego spotkania Churchilla, Roosevelta i Stalina w lutym 1945 roku odniosły się instytucje najbardziej odpowiednie dla pogłębionej analizy tematu: „Jałta – rzeczywistość, mit i pamięć”, czyli Instytut Pamięci Narodowej, Muzeum II Wojny Światowej oraz Europejskie Centrum Solidarności. Na tyle kompetentne, że w kuluarach konferencji, która zgromadziła znakomitych uczonych z całego kraju, zakiełkowała nawet myśl o jeszcze jednym referacie: „Jałta a Mińsk – podobieństwa i różnice”.

Gdy się Triumwirat wspólnie brał

Za świata historyczne kształty,

- Wiadomo kto Cezara grał

- I tak rozumieć trzeba Jałtę.

Ponieważ jednak dominujące kwestie miały charakter polonocentryczny, z ogromnym zainteresowaniem i z prawdziwą przykrością słuchało się o miejscu w szeregu, jakie Polsce i Polakom, wyznaczali wówczas możni tego świata. Poniekąd sami sobie byliśmy winni, patrząc wcześniej na otaczającą nas coraz bardziej rzeczywistość przez pryzmat słów Józefa Becka: „Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor”. Czy któremuś z wymienionych na wstępie polityków kiedykolwiek coś podobnego przyszłoby do głowy?!

           Komu zależy na pokoju,

          Ten zawsze cofnie się przed gwałtem

           - Wygra, kto się nie boi wojen,

          I tak rozumieć trzeba Jałtę.

Jestem akurat pod silnym wrażeniem lektury książek i publicystyki profesora Jacka Tebinki z Uniwersytetu Gdańskiego. Specjalizuje się w we współczesnej historii Wielkiej Brytanii, w tym także jej relacji z Polską. Więc co i rusz w tych tekstach napotkać można mnóstwo tak egzotycznych pojęć, jak choćby "interesy imperium", czy brytyjska "racja stanu". W tym kontekście pojawiamy się i my: w 1940 roku jako najlepsi alianci, którzy ocalili Londyn, po czerwcu 1941 zaledwie sojusznicy II kategorii, a na koniec – już tylko – ubodzy krewni.

           Bo sojusz wielkich, to nie zmowa,

          To przyszłość świata - wolność, ład

          - Przy nim i słaby się uchowa,

           I swoją część odbierze... - strat!

Kolejny raz wyszliśmy pokonani z gry, w której liczą się kapitały, zasoby surowcowe i rynki zbytu. W niczym nie ujmując pokładom natchnienia, dostarczanego przez stulecia, Europie i światu.n Niestety, nie to jest akurat kartą atutową podczas kongresów wiedeńskich, układów monachijskich, jałtańskich, czy mińskich. Trzeba  am więc umieć wyważać między manią wielkości, a kompleksem niższości. I przynajmniej raz na ćwierć wieku umówić się, w czym jesteśmy do tego stopnia najlepsi, żeby przynajmniej nic o nas bez nas.

          Nie miejcie więc do Trójcy żalu,

          Wyrok historii za nią stał

          Opracowany w każdym calu

           - Każdy z nich chronił, co już miał.

          Mógł mylić się zwiedziony chwilą

          - Nie był Polakiem ani Bałtem...

          Tylko ofiary się nie mylą! I tak rozumieć trzeba Jałtę!

……………………………………………………………………………………………………..

A jak komuś mało, niech sobie resztę dośpiewa z Jackiem Kaczmarskim.

--

Retro teksty: http://radiogdansk.pl/index.php/blogi-rg/itemlist/category/139-slysze-wiec-pisze-blog-adama-grzybowskiego.html

Adam Grzybowski

Tytuł zobowiązuje. Powinno więc być głównie o tym, jak odpowiadam, gdy mnie pytają: „co słychać?”. Czy jednak wystarczy zawierzyć jedynie własnym uszom?

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież