pt, 21 listopada 2014

Samorządowy problem

Blog Leszka Szmidtke
Samorządowy problem Fot. wikipedia.org

Wybory samorządowe jeszcze się nie zakończyły. Nie tylko dlatego, że w wielu gminach będzie druga tura. Wybory nie zakończyły się, bo nie wiadomo , czy nie trzeba będzie ich powtarzać. Wśród partii opozycyjnych silna jest chęć spróbowania poprawienie wyniku. Największym problemem nie są jednak informatyczne kłopoty PKW, ale liczba nieważnych głosów. Ponieważ kolejny raz tak się stało i co więcej, problem przybiera na sile, więc gdzieś jest przyczyna.

Możemy szukać w formie kart (książeczek) do głosowania, przygotowania członków poszczególnych komisji i wreszcie poziomu wiedzy oraz świadomości głosujących. Nie wiadomo i nigdy się nie dowiemy czy nieważny głos był wynikiem świadomej decyzji, czy też niedoinformowania lub niewiedzy.

Zakładam, że w większości przypadków to drugie i trzecie. Karty oraz książeczki nie były wcale takie oczywiste, jak się to wydawało członkom PKW. Można powiedzieć, że nic nowego. Prawnicy lub pracownicy banków często kiwają z politowaniem głową, gdy czegoś nie rozumiemy, a oni przecież rozumieją. W przypadku wyborów samorządowych głosowanie może się odbywać na 3 lub nawet 4 poziomach. Dla wielu może to być zbyt skomplikowane, gdy trzeba wybrać kandydata (oraz komitet) do rady gminy, powiatu i jeszcze sejmiku.

Wybory wójta lub burmistrza są przy tym banalne. Nie każdy na bieżąco śledzi scenę polityczną na szczeblu lokalnym, pomijam już fakt, że media koncentrują się na krajowej scenie i największych partiach – a ich na poziomie wiejskiej gminy zazwyczaj nie ma. Nie ma też emocji (albo rzadko są), które udaje się rozniecić na poziomie polityki krajowej. Skąd wiec ludzie mają wiedzieć, na kogo i jak mają głosować (wbrew pozorom oba elementy są ze sobą połączone)?

Większość lokalnych bytów politycznych, a może nawet zdecydowana większość, rodzi się i uaktywnia tuż przed wyborami. W małej gminie wójt lub burmistrz jest widoczny przed wyborami przecinając i otwierając co tylko się da i najchętniej jeszcze kilkakrotnie. Pomijam niewielkie zainteresowanie szczeblem powiatowym i wojewódzkim. O ile da się jeszcze wytłumaczyć, ile może wójt, burmistrz lub prezydent o tyle kompetencje i moc sprawcza radnego powiatowego lub sejmiku jest zupełną zagadką. W tym miejscu z pomocą powinna przyjść ulotka z instrukcją głosowania oraz członkowie komisji tłumaczący jak (ale nie na kogo głosować). Zbyt często nie są to osoby obdarzone darem dobrej komunikacji, a już zupełnie kiedy się od nich tego nie wymaga.

Rzadko więc wyjaśniają zasady głosowania. Do tego dochodzi obawa, jak to będzie postrzegane przez tzw. mężów stanu poszczególnych komitetów. Niestety, spora część wyborców (szczególni starszych) wymaga osobistego wsparcia. Będzie to skuteczniejszy sposób niż ulotka z instrukcją, gdyż instrukcji (także instrukcji obsługi urządzeń) zwykle się nie czyta. Pozostaje się jeszcze przyznać, że nie wiem jak mam głosować. Niestety ta bariera jest dla członków obwodowych komisji (i dla mnie) nie do pokonania. Wiem, że dużo tego i co gorsza to dopiero wierzchołek góry lodowej. Niestety, bez uporania się z tym drobiazgiem, każde wybory samorządowe będą wyglądały podobnie i ponadto frekwencja też nie będzie rosła.

Dochodzimy do drażliwego punktu pt. jakość pracy PKW oraz budżety wyborów. Jakość pracy to nie tylko sprawne liczenie głosów (osobna historia), ale też sensowna kampania informacyjna – litościwie przemilczę tegoroczną reklamówkę. Być może z punktu widzenia członków PKW wszystko jest jasne i oczywiste, ale liczba nieważnych głosów w całym kraju świadczy, że jednak nie wszystko. Okręgowe sądy powinny decydować o ważności lub nieważności wyborów w poszczególnych gminach, powiatach lub województwach. Pozostaje sprawa edukacji obywatelskiej, która m.in. powinna przygotować do wyborów. Nie tylko w szkole dla przyszłych wyborców, ale też aktualnych.

Dobrej akcji informacyjnej przed tegorocznymi wyborami samorządowymi zabrakło, a taki powinien być wniosek po wyborach z 2010. Liczba nieważnych głosów i niskiej frekwencji to też problem PKW. Jeżeli członkowie komisji oraz politycy szczebla centralnego przejdą obojętnie wobec tego zdarzenia, to za 4 lata ponownie będziemy się zastanawiać dlaczego?

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież