pon, 07 kwietnia 2014

Na początek o tym, co się działo na wodzie przez ostatnie trzy miesiące

Blog Piotra Myszki
Dahab Dahab rsxteam.eu

Ostatnie 3 miesiące to dużo nudnych wyjazdów treningowych gdzie niewiele się działo ale myślę, że kilka ciekawych historii się znajdzie. Szczegóły poniżej. Początek roku dla żeglarzy to nic przyjemnego i czasem niewiele ma wspólnego z pływaniem na desce. Styczeń rozpoczął się dla mnie od ciężkiego treningu wysokogórskiego w Livigno. Dwa tygodnie na wysokości powyżej 1800 m.n.p.m. na nartach biegowych, trochę na nartach zjazdowych, siłownia i basen. Efekt? Idealnie zbudowana baza wydolnościowo – siłowa, spalone 2% tłuszczu przy jednoczesnym wzroście masy mięśniowej.

WP 001899Po takim przygotowaniu czas jechać popływać na desce. Koniec stycznia to niezbyt sprzyjające warunki pogodowe do uprawianie żeglarstwa w Polsce więc na rozpływanie wybraliśmy z Kadrą Narodową akwen w egipskim mieście Dahab na Półwyspie Synaj. Przepiękny początek roku: podczas 7 dni zaliczyliśmy 5 dni silno wiatrowych (powyżej 20 węzłów), jeden dzień średnio wiatrowy (12-20 węzłów) i jeden dzień słabo wiatrowy (poniżej 10 węzłów) z słońcem od rana do wieczora. W lutym wracamy do kraju na kilka dni, ale to nie oznacza, że będzie lżej. Wręcz przeciwnie. Trening trzeba było zrobić, a w między czasie pozałatwiać rzeczy, które czekały na mnie w Gdańsku.

Przyznam, że dzięki naładowanym akumulatorom przez słońce jakoś przetrwałem te 10 dni w kraju - czas popływać na desce. W połowie lutego lecimy do Hiszpanii do miasta El Puerto de Santa Maria. Jest to nasze sprawdzone miejsce od lat. Pierwszy raz w tym mieście byłem w 1996 roku po kilka razy w jednym sezonie. Co jest tak szczególnego w tym miejscu? Po pierwsze w zimę jest to jedno z nielicznych miejsce w Europie, gdzie na pewno nie będzie przymrozków, po drugie duży port żeglarski z pełną infrastrukturą sportową, po trzecie jest tanio i jest to miejsce, które służy innym żeglarzom jako baza treningowa na zimę – więc możemy czasem zorganizować wyścigi z zawodnikami z innych krajów.

Pod koniec lutego w tym mieście organizowane są regaty Pucharu Świata ANDALUSIAN OLYMPIC WEEK BAY OF CADIZ, które zarazem były Mistrzostwami Hiszpanii. Oczywiście nasz udział na tych zawodach był obowiązkowy. Było to nasze drugie zgrupowanie i trzeba było trochę docisnąć poza tym to była świetna okazja by przetestować nowe ustawienia i sprzęt. Z dwunastu wyścigów nie wygrałem tylko 3. W dwóch byłem 2, a w ostatnim nie startowałem bo śpieszyliśmy się na samolot. Na szczęście miałem wystarczającą przewagę punktową nad drugim by wygrać zawody i zostać nieoficjalnym Mistrzem Hiszpanii - medalu jednak nie dostałem :(, bo te były tylko dla Hiszpanów. Dostałem za to statuetkę, którą odebrałem dopiero podczas marcowego zgrupowania. Nie mam żadnych zdjęć z zakończenia regat, gdyż w tym czasie nasz samolot odrywał koła od płyty lotniska i zabierał nas do kraju.

Po powrocie z regat do Polski zaskoczyła nas pogoda. Mieliśmy początek marca, a tu po nie było śniegu, temperatura w dzień wahała się od 8 do 12 i świeciło słońce. Idealne warunki na trening ogólnorozwojowy w terenie. Narty biegowe schowałem do piwnicy, w rowerze napompowałem opony i do lasu. Tydzień treningu w kraju i trzeba było wracać do Hiszpanii, gdzie odbyło się nasze ostatnie zgrupowanie treningowe w tym miejscu. Temperatura rzadko spadała poniżej 20 ‘C, ale za to brakowało wiatru.

IMG 0245Po kilku dniach na moich dłoniach było sześć dużych odcisków, które nie ułatwiały mi pracy. Gdy ból stawał się nie do zniesienia i nie mogłem już dalej pływać na desce to szedłem na siłownie, biegać lub jeździć na rowerze. Zgrupowanie dobiegło końca i mogliśmy wrócić do kraju. W czasie gdy my lecieliśmy do Polski samochody ze sprzętem windsurfingowym i motorówki jechały do Hyeres, gdzie już na początku kwietnia zaczynamy kolejne zgrupowanie treningowe, a pod koniec miesiąca mamy kolejne regaty Pucharu Świata.

Jeszcze zapomniałem dodać o spotkaniu z dzieciakami z Polskiej Akademii Dzieci 28 marzec 2014, WSB w Gdynia. Super spotkanie. Miałem okazję by opowiedzieć o swojej pasji i zachęcić młodzież do rozwijania swoich talentów. Lecę do Francji…

Piotr  Myszka

Trenuję i ścigam się w najróżniejszych miejscach na świecie. Chciałbym się tym z wami podzielić.

Więcej w tej kategorii: Bez biletu nie lecisz! »

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież