czw, 22 maja 2014

Nasz klient, nasz... niewolnik.

Opinie, pochwały, krytyki, banały. Blog Roberta Zawady

Należę do ludzi, którzy na słowo „remont” dostają wysypki, gorączki i rozwolnienia w tej samej chwili. Są jednak w życiu takie momenty, kiedy ten przeklęty remont zrobić trzeba. I taki właśnie w moim życiu nadszedł. Aby bóle związane z kurzem w jedzeniu, brudem pod skórą i hałasem w głowie zmniejszyć do minimum, postanowiliśmy wynająć ekipę, która to miałaby sprawę załatwić szybko, profesjonalnie i oczywiście niedrogo.

Z dużym, bo ponad dwumiesięcznym wyprzedzeniem, zaczęliśmy wybierać odpowiednich do naszych wymagań fachowców. Z kilku poleconych przez różnych znajomych wybraliśmy pana o imieniu Krzysiek, który sprawiał wrażenie profesjonalisty w każdym calu.

- To się zrobi, to nie problem. To też żaden problem. Wszystko się da. Nie takie rzeczy robiłem. Za to dużo nie policzę. Farby mogę kupić dużo taniej, kleje też. – Przekonywał nas fachowiec. Jeśli nawet nie wierzyliśmy we wszystkie jego zapewnienia, to i tak robił takie wrażenie, że postanowiliśmy mu zaufać

Pan Krzysiek obiecał zrobić cały remont w tydzień za rozsądną cene. Umówiliśmy się z nim na konkretny termin, za dwa miesiące, co go bardzo ucieszyło, ponieważ, jak to określił, zarezerwowanie tak odległego terminu daje mu pewność, że wszystko do tego czasu pokończy i będzie gotów zacząć pracę u nas o czasie.

Remont miał ruszyć w poniedziałek pełną parę i jeszcze w sobotę nasz fachowiec zapewniał nas, że rozpoczęcie o czasie nie jest w żaden sposób zagrożone. Zgodnie z jego zaleceniami przez cały weekend przygotowywaliśmy mieszkanie na zbliżający się Armagedon.

 W niedzielę wieczorem, opróżnione były wszystkie szafy, półki, poskładane meble. Wszystko leżało na środku pokoju i czekało na wielki remont

W poniedziałek rano zadzwonił wspólnik pana fachowca Krzysztofa z wiadomością, że on dzisiaj nie przyjedzie, ponieważ zepsuł mu się samochód. Na pytanie o miejsce pobytu fachowca Krzysia odpowiedział, ze jest… w terenie. Potem wspólnik przestał odbierać telefony.

Nie był to pierwszy raz kiedy zepsuty samochód był powodem braku możliwości przyjazdu czy to przez tego czy też przez innego majstra. Jestem nawet skłonny postawić tezę, iż istnieje coś w rodzaju „katalogu ściem”, którym posługują się niektórzy fachowcy. Na pierwszym miejscu jest w nim na pewno zepsuty samochód. Kolejne to „muszę kupić materiał”, „ jutro już na pewno będzie” czy też „rozładował mi się telefon i nie mogłem odebrać”.

Pan Krzysztof z kolei w feralny poniedziałek nie odbierał telefonu ani nie odpisywał na smsy od samego początku. Kiedy w końcu, po kilku godzinach notorycznego dręczenia go przez nas wybieraniem jego numeru, zdecydował się napisać smsa, stwierdził w nim z rozbrajającą szczerością, że on właśnie wraca od żony z Krakowa, w związku z czym na pewno dzisiaj nie dojedzie! Zapewnił jednocześnie, że oczywiście pomimo tego postara się cos zorganizować, dodając, że to nie jego wina, bo zawiódł nie on tylko jego wspólnik.

Czy ktoś jest to w stanie zrozumieć? Od dwóch miesięcy człowiek znał termin, na który to sam się umawiał, dwa dni wcześniej zapewniał nas, że będzie na pewno, po czym w dzień, w którym miał zacząć pracę jedzie z Krakowa do Gdańska.

Zanim nasz bohater zamilkł całkowicie zdążył jeszcze kilkukrotnie poprzez smsy zwodzić nas, że cały czas coś nam „załatwia”. Co takiego miał na myśli nie wiemy do dzisiaj.

Co było począć? Całe mieszkanie wywrócone do góry nogami. Rodzina polokowana po znajomych, pobrane urlopy, posiłki nagotowane na cały tydzień, wszystko perfekcyjnie zaplanowane i logistycznie zorganizowane. Wszystko oprócz najważniejszego – fachowców.

 Zrezygnować teraz z usług tego pana? Czas płynął nieubłaganie. Znaleźć kogoś godnego zaufania, kto miałby akurat wtedy wolny termin graniczyło z cudem. Zdać się na łaskę „tych” fachowców z kolei, to jakby zgodzić się na ich warunki. Warunki, które sprowadzają się do maksymy „ Klient niech nie podskakuje, bo to my decydujemy, kiedy i jak zrobimy, a on i tak jest już na nas zdany i nie ma wyjścia”. Czułem jakbym się przeniósł do poprzedniej epoki.

W podjęciu decyzji pomógł mi telefon do kolegi, u którego ci sami „profesjonaliści” remontowali mieszkanie kilka miesięcy wcześniej. Jakoś wcześniej nie wpadło mi niestety do głowy, żeby zapytać czy on owych majstrów komukolwiek by polecił.

- Pan Krzysztof? Ma u ciebie robić? Jeszcze nie zaczął? To masz szczęście człowieku. Rezygnuj z niego póki czas! Niech on w ogóle do was nie przyjeżdża, jeśli chcesz zmieć zrobiony kiedykolwiek remont i spokojne sny. – Usłyszałem od kolegi.

Potem przez pół godziny opowiadał mi on mrożącą krew w żyłach historię o wyczynach pana Krzysia i jego wspólnika Marcina.

- Fachowiec Krzysztof ocenił, że prace u mnie potrwają tydzień – Relacjonował kolega. – Nigdy nie udało im sie dotrzeć na godzinę, na którą się z nimi umawiałem. Pracę zaczynali od kawy, której to picie celebrowali niczym Anglicy zwyczaj picia popołudniowej herbatki. Po wypiciu kawy pan Krzysztof znikał na co najmniej trzy godziny pod pretekstem pilnej konieczności kupienia czegokolwiek w jednym z marketów. Kiedy do niego dzwoniłem, to albo nie odbierał telefonu, albo mówił, że jest w sklepie, albo, że jest już w drodze do mnie. Kiedyś, po całodniowej nieobecności stwierdził, że był w sklepie i że zeszło mu tak długo, ponieważ rozmawiał z kierownikiem sklepu o moich nietypowych ścianach. Cały blok ma typowe ściany, a ja, jak się okazało po tygodniu pracy fachowca Krzysztofa, nie mam. Traf chciał, że znam innego majstra, od którego dowiedziałem się, że przez te wszystkie nieobecności mistrz Krzyś robił jakąś pracę u niego. Krzysztof jednak szedł w zaparte i nigdy się do tego nie przyznał. Taką ma chyba zasadę. Co gorsza, kiedy już czasem coś jednak u mnie zrobił, to było to zrobione źle. Jednego dnia czytał przez trzy godziny instrukcję montażu szafki, po czym zamontował ją nie tak jak trzeba. Żyliśmy przez trzy tygodnie w kurzu i pyle. Dzieci oddaliśmy do rodziców wstępnie na tydzień i nie mogliśmy ich po tygodniu ani nawet dwóch zabrać z powrotem, bo nie było dokąd. To już groziło załamaniem nerwowym. Po trzech tygodniach podziękowałem panu Krzyśkowi, który to zostawił po sobie rozgrzebane mieszkanie, niepokończone prace, brud i fuszerkę. To co mogłem, dokończyłem szybko sam i tak mieszkam do dzisiaj. Nie chcę na razie zatrudniać żadnych fachowców. Mamy traumę. Nie bierz ich zatem, dobrze Ci radzę.

Nie zastanawiałem się długo. Wysłaliśmy smsa do pana majstra Krzysztofa, że nie chcemy go już widzieć. Nie było żadnej odpowiedzi, żadnego tłumaczenia, żadnego słowa przepraszam.

Żałuję, że nie dały mi do myślenia wcześniejsze słowa pana Krzysztofa, który stwierdził pewnego razu filozoficznie iż „dobry fachowiec nigdy nie jest terminowy, bo ma tak dużo roboty”. Teraz wiem, że istnieją terroryści – fachowcy, którzy potrafią wykończyć człowieka psychicznie i fizycznie, licząc na jego uległość i niemoc i wykorzystując fakt, że jest się na nich skazanym. Nie sądziłem, że po tylu latach demokracji, wolnego rynku i konkurencji zdarzają się jeszcze ludzie kierujący się, jak za komuny, maksymą „Fachowiec nasz pan”. Niestety wiem jednak, że to nie był przypadek odosobniony i że takich „Krzyśków” jest więcej.

Może Państwo macie jakieś podobne doświadczenia z fachowcami przez duże i małe „F”?

Proszę się z nami nimi podzielić.

Komentarze   

0 # Elwood 2018-12-17 08:10
In the present day planet, a major percent of individual population withstands disease pertaining to strict anxiousness.
Several of these targets however start making use of sturdy anti-anxiety prescriptions in chances
of remedying their disease, without mouse click the up
coming post: anxietyremedyhouse.simpsite.nl /.../ know-how that all-natural herbs can substantially
slender stress. I am actually mosting likely to go over a few main reasons along
with you listed here on why prior to considering
using expensive and also potentially dangerous drugs, you need to review making use of organic herbs.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Opal 2018-10-21 19:11
It are the night club market if there's a single industry that is flourishing throughout this recession. Is true and that is the money people have the longer that they start looking for ways to escape their
problems and also also a excellent night bar stipulates the right escape.

They are able to head out for a night in city and enter a
dream world where they can consume, mingle, and simply have a fantastic time if their own electricity goes to be
shut away and without even fretting in their bills.
It is human nature; although this could sound simply sticking with your face from the sand mindset, or immature - if only
for a couple hours, Get More Info.

Also visit my page: Ericka: safetyphoto.co.uk/.../...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Elliot 2018-07-22 13:00
Very nice article. I certainly appreciate this site. Keep writing!


My homepage; visit the up coming document: wiki.mozillabd.org/.../
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Arlette 2018-07-22 12:17
Your style is really unique in comparison to other folks I've read stuff from.
Thanks for posting when you've got the opportunity, Guess I'll
just bookmark this page.

my web site: linked resource site: www.wgweek.net/?p=375925
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Elane 2018-07-22 11:06
My spouse and I stumbled over here by a different
website and thought I might check things out. I like what I see so i am just following you.
Look forward to exploring your web page again.

my homepage :: linked site: www.gxdsw.com/.../
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Kam 2018-07-19 14:43
you are truly a excellent webmaster. The website loading pace is
incredible. It seems that you're doing any unique trick.
In addition, The contents are masterwork. you've performed a wonderful process in click this over
here now: .../dog-treatment-and-nourishm ent-ways-to-increase-a-healthy -and-balanced-pet-dog topic!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Junior 2018-07-10 18:49
Neat blog! Is your theme custom made or did you download it from somewhere?
A theme like yours with a few simple adjustements would really make my
blog jump out. Please let me know where you got your design.
Thanks

my blog post mouse
click the following post: martialartsideas.unblog.fr/
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Quyen 2018-07-06 09:43
all the time i used to read smaller articles
which as well clear their motive, and that is also happening with this article which I am reading now.


My homepage ... Highly recommended Web-site: fightingstyle.soup.io/
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Nida 2018-07-05 18:32
Hello mates, fastidious article and fastidious arguments commented here, I am genuinely enjoying by these.


Here is my weblog; mouse click the up coming webpage: combatadvice.jouwweb.nl/
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Vania 2018-05-31 23:23
There isn't any single solution-but heaps of options like
I stated in the start, there's no hard and fast manual that claims into the idea solutions to all your issues.
Today if you pose a particular problem to a panel of
experts, then you're certain to find many distinctive comments and alternatives in yield.
This will prove to be vexing.

My website - read more: mindsumo.com/.../sandrapeters
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Jakub 2014-05-25 00:02
Czegoś nie rozumiem, zarówno
w blogu Pana Roberta, a także w Państwa
(w większosci Pań) wpisach.
ZANIM! jakiemukolwiek 'fahurze' udostępniłbym swoje mieszkanie do remontu,to Ten nie ruszyłby pędzlem,ni wkrętakiem czy czymkolwiek,
potrzębym do remontu BEZ spiasnia pisemnej umowy,a dostałby ode mnie..elaborat.
Jeśli by podpisał, tzn. że 'daje głowę' za
swoja fa(c)howość, jeśli by mnie wyśmiał, to je też bym odpowiednio zareagował. Inspiracją był
program o.. zemstach angielskich fachowców,
ale tych pełną gebą!, z którymi nie rozliczyli się
zleceniodawcy ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+2 # Beata 2014-05-26 08:23
Panie Jakubie,
oczywiście, że umowa była. Pisemna i proszę wierzyć, że dobrze skonstruowana. Dlatego uiściłam jedynie połowę umówionej kwoty, która pokryła co najwyżej koszt materiałów. Fakt, że mogłam z "panami-fachowc ami" ciągać się po sądach miesiącami i pewnie bym wygrała, ale mi zależało, żeby mieć jak najszybciej zrobiony pokój a nie czekać na prawomocny wyrok sądu i żyć w warunkach wiecznego remontu. Dlatego odpuściłam sobie i zleciłam poprawki komu innemu :) Od tamtej pory jednak, zanim zatrudnię fachowca, pozwalam sobie zrobić wizje lokalne u osób, u których robili remonty. Dzięki temu mam dobrze zrobioną łazienkę, bo widziałam inne prace tej osoby, którą zatrudniłam do łazienki :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+2 # Jakub 2014-05-26 22:36
"..ale mi zależało, żeby mieć jak najszybciej zrobiony pokój.."
Pani Beato,
Proszę wybaczyć,ale.. pośpiech jest niestety wspólnym mianownikiem(w domyśle problemem)
wszelkiej maści remontów/-cików..
Remont to nie drożdżówka na śniadanie.
Ale oczywiście mam poprawkę na to, że ludzie są tylko ludźmi, jednak jest jeszcze coś takiego,
jak (ludzka)uczciwo ść,czego coraz cześciej brakuje..
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+1 # Robert 2014-05-25 20:56
Panie Jakubie, człowiek uczy się na błędach. Dlatego ten tekst, ku przestrodze...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+1 # Jakub 2014-05-26 22:38
"Dlatego ten tekst, ku przestrodze..."
Tego się Panie Robercie domyślam :)
i bardzo dobrze, że Pan go.."popełnił"
tj. tekst oczywiście ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+2 # Dominika 2014-05-24 06:59
Mój "fachowiec" popełnił całą listę grzechów remonciarza. Perłą w koronie był dzień, w którym bez mojej wiedzy i zgody przemalował salon na kolor inny niż umówiony. Dzień wcześniej podałam mu markę i nazwę koloru farby (zapisał). Następnego dnia na ścianach zamiast "kawy z mlekiem" miałam "...czkę pacjenta z nietolerancją laktozy". Powód? Fachowiec nie znalazł w sklepie umówionej farby ale uznał (tu cytat), że inny kolor też będzie pasował.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+1 # Sandrik 2014-05-23 17:35
U nas ściany w kuchni pomalował mąż, ale już meble kuchenne montowali Fachowcy. Tzn. jeden montował a drugi opierał się brudnymi spodniami o "świeżą" ścianę i się przyuczał, patrząc jak tamten montuje. Po zwróceniu uwagi żeby nie brudził ściany, wykrzywił usta i po paru minutach znowu "zapomniał" że ma nie opierać się o ścianę ;( Nie znoszę fachowców w domu bo niestety nie potrafią uszanować czyjejś własności ... nie wiem czy z zazdrości ze będzie ładnie czy z niewiedzy/braku kultury ...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+2 # Beata 2014-05-23 13:57
U mnie "fachowcy" mieli wycekolować i przemalować sufit. Tak wyrównali, że miałam nad głową przepiękny przegląd polskich gór i pagórków. Kiedy powiedziałam, że zapłacę im tylko połowę umówionej kwoty, a drugą dopiero gdy to poprawią, zmyli się i nigdy już się nie pojawili. Dodam, że tychże "fachowców" polecił mi ktoś inny jako rzetelnych i sprawdzonych... Jak wynika z mojego doświadczenia, nie można też ufać tym poleconym.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
-1 # Jagoda 2014-05-23 13:16
W Polsce zostali fachowcy, którzy nie daliby sobie rady na zachodzie, bo tam nikt nie bedzie znosił ich fuszerki.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+2 # Bociek 2014-05-22 13:38
U mnie fachowcy mieli pomalować ściany w 5 pomiszczeniach. Lażde pomieszczenie innym kolorem. Zostawiłem ich na cas malowania, tłumacząc wcześniej jaki kolor gdzie. Po 3 dniach zadzwonili ze skończyli. Przyszedłem i zobaczyłem ze zadna sciana nie była w tym kolorze w którym miała byc!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież