pon, 24 marca 2014

Przemyślenia z podróży, czyli pierwszy wpis na blogu

Pół żartem, pół serio. Blog Tomasza Bojar-Fijałkowskiego

Pierwszy wpis na blogu to nie lada stres. O czym pisać? Jak pisać, żeby nie zanudzić? Można by o polityce, ale skoro jestem związany z SLD, to na Pomorzu nie wielu potraktuje takie kwestie programowe poważnie.

To może o problemach prawa administracyjnego i ochrony środowiska? Ale to jest nudne nawet zdaniem moich własnych studentów. A o gotowaniu, mimo iż moi najbliżsi twierdzą, że przygotowuję najlepsze kotlety na świecie, co nie świadczy to o ich dużym rozeznaniu tematu, jest już tuzin innych blogów, tak jak o dzieciach i zwierzętach. Zresztą, tych ostatnich nie posiadam, w odróżnieniu od przedostatnich. Ponieważ na piłce się nie znam, to w formie żartu o polskim futbolu pisać akurat bym mógł, bo poważnie się i tak nie da. Cóż, wybór jest dość trudny a wzór niedościgniony felietonisty w osobie Daniela Passenta spogląda z półki z książkami oczkiem niezwykle krytycznym, acz inteligentnie dowcipnym. To może po trosze o wszystkim?

I tak powstał pomysł na blog „Pół żartem, pół serio”, gdzie nie zawsze zdradzając czy na poważnie, czy też nie, będę się starał Was zainteresować swoimi obserwacjami, opiniami i pomysłami.

A na początek taka oto sytuacja z minionego tygodnia, kiedy to prowadziłem wykłady na studiach podyplomowych w Koszalinie. Studenci żarliwie agitują za województwem środkowopomorskim i siedzibą wojewody w ich mieście. Twierdzą, że centrum administracyjne przyciągnie inwestycje i stworzy miejsca pracy w wyludniającym się mieście i regionie. A ja się zastanawiam, czy któryś z inwestujących w okolicach Trójmiasta przedsiębiorców kierował się przy wyborze lokalizacji fabryki czy centrum usług informatycznych niekwestionowaną urodą naszych wojewodów i marszałków (zainteresowanych odsyłam do ich blogów na www.radiogdansk.pl – zdjęcia są) oraz możliwością złożenia im wizyty? A może gdyby do Koszalina i Słupska dało się dojechać w godzinę czy półtorej z gdańskiego lotniska drogą ekspresową, to inwestorzy przychylniej spojrzeliby na uroki i potencjał środkowego Pomorza. Choć pewniej na niższe koszty prowadzenia tam działalności niż w Trójmieście.

Zamiast polityki budujmy więc drogi! A może lepiej piszmy blogi?

 

 




Tomasz Bojar-Fijałkowski

Trochę rozbiegany: wychowany w Gdyni, związany z Sopotem i Gdańskiem, mieszka w gminie Kolbudy, pracuje w Warszawie i Bydgoszczy, a wypoczywa najchętniej w Kościerzynie. Nieco zapracowany: wykładowca, manager, członek rady programowej Radia Gdańsk, członek polskiej sekcji OECD, wcześniej urzędnik. Chyba nie najgorzej wykształcony: doktor prawa, magister zarządzania, absolwent szkoły średniej w USA. W rzadkich wolnych chwilach próbuje z żoną Moniką ogarnąć dom, ogród, kuchnię, bieganie, kolekcję 400 krawatów i wychowywać trojkę dzieci: Pati (8 lat), Maksia (6 lata) i Leo (3 lata). Ktoś trochę podobny do Ciebie.

Czytaj więcej: http://fijalkowski.radiogdansk.pl/index.php/blogerzy/tomasz-fijalkowski

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież