Natalia Wodyńska-Stosik

Natalia Wodyńska-Stosik

Nie trzeba być idealnym, wystarczy dać z siebie wszystko...

"Not to be perfect per se, but just to be the best that I can be" Chrissie Wellington

Grudzień 2013 – decyzja

Z jej podjęciem pomógł mi mąż Paweł. Byłam w ósmym miesiącu ciąży, z brzuchem jak balon.  Już zastanawiałam się jak to będzie, jak ja sobie poradzę – dwójka dzieci i mąż triathlonista! Dysząc na schodach, zapytałam Pawła trochę z przekąsem, jakie starty planuje na przyszły rok. On bez zastanowienia powiedział – ‘w przyszłym roku, kochanie, Ty startujesz’. Najpierw się zaśmiałam, ale kiedy zauważyłam, że Paweł mówi serio, nie wiedziałam co powiedzieć.

Drogi pamiętniku! Hurra! Znalazłam aplikację, która zamienia słowa dwuipółlatki, na tekst w komputerze! Mama ostatnio ma tyle na głowie, że nawet nie ma czasu pisać. Dlatego pomyślałam, że ja coś napiszę i wszystko Wam opowiem.

śr, 11 czerwca 2014

Wszystkie strachy TriMamy

Ostatnio czekając na wynik rezonansu magnetycznego głowy uświadomiłam sobie, że się boję. Tak po ludzku mam stracha. Myślę pozytywnie, nie poddaję się z byle powodu, umiem walczyć. To nie znaczy jednak, że nie wiem co to lęk. Oczywiście najbardziej boję się tego, czego boi się każda mama. Żeby moim dzieciom nie stała się żadna krzywda.

W zeszłym tygodniu Ania odbyła swój pierwszy lot! Poleciałyśmy do Irlandii, kraju który już chyba na zawsze będzie moją drugą ojczyzną. Teraz, kiedy mieszkam w Polsce, każdy wyjazd na zieloną wyspę to trochę nostalgiczna podróż do miejsca tak bliskiemu mojemu sercu, do kraju, któremu tak wiele zawdzięczam. Przed 2006 rokiem wiedziałam o Irlandii niewiele: Guiness, whisky, niezliczone puby, Sinead O’Connor, Bono (udało mi się nawet być na koncercie U2), ludzie mówią po angielsku, jest boom gospodarczy. Wyjazdu nie planowaliśmy, samo jakoś tak wyszło.

Po raz pierwszy od 3, 5 roku i 3,5 miesiąca po porodzie przypięłam na piersi numer startowy.  Zapisałam się na Bieg europejski w Gdyni z moimi braćmi, z moją najlepszą przyjaciółką. Byłam dumna, kiedy paru przyjaciół i znajomych poprosiło mnie czy mogą wystartować w koszulkach TriMamy. Był to dla mnie zaszczyt.

 

Wspólna Majówka z dziadkami dziewczynek planowana  była już dawno. Mania uwielbia zabawy  z nimi  a i  Ania już się bezzębnie szczerzy na ich widok. Oni maja tyle cierpliwości i pomysłów a my.. nareszcie mamy szansę żeby we dwójke potrenować J Poza tym taka chwilowa odskocznia od pracy, pralek, zmywarek, sprzątania itp dobrze mi zrobi J Ogólnie więc wszyscy jestesmy szczęśliwi !

No i gdzie można pojechać znad morza ? Oczywiście nad morze! A w Chałupach byliśmy tak dawno. Kiedy to było ? Czy ten czas musi tak gnać ? Zaczęło się Wielkie Pakowanie. 

Pamiętam (trochę jak przez mgłę) gdy przed operacją podpisywałam pismo o ewentualnej możliwości wystąpienia powikłań, utrata wzroku, paraliż, aż po najgorsze. Zaburzenia węchu i smaku wydawały mi się na tej liście mało ważne. Nie przywiązywałam do nich większej wagi. Ze szpitalem byłam obeznana od małego. Kiedy rodzice wracali z dyżuru zawsze ‘ciągnęli’ za sobą specyficzny, szpitalny zapach. Chlor, lizol i nie wiadomo co jeszcze. A teraz, po przebudzeniu na sali pooperacyjnej oddziału onkologii, nawet się zdziwiłam, że już nie ma tych szpitalnych smrodów.

Do kogo by tu trzeba było się uśmiechnąć żeby załatwić dodatkowe parę godzin na dobę? U nas wre jak w ulu, a na dodatek Paweł musiał na kilka dni wyjechać. Bałam się, że z treningów nic nie wyjdzie. Na szczęście z pomocą przyjechała moja mama. Mimo tego, że z nią jak zawsze zawitał wszechobecny chaos (bo milion rzeczy do zrobienia, tyle spraw do przegadania), to te parę dni udało się wykorzystać na maksa.

Tri od ponad 3 lat jest częścią mojego życia. Wyjazdy na zawody i kibicowanie zaczęły się od debiutu Pawła w Suszu 2010, aż po start w Gdyni w 2013. Najpierw kibicowałam będąc z Mańką w ciąży. Podczas Herbalife Triathlon Gdynia 2013 Mania już darła się razem ze mną, podczas gdy w brzuchu siedziała już Ania. Bycie żoną triathlonisty (nawet amatora) nie jest łatwe.

Czasami bolała mnie głowa, ale to przecież nic takiego, prawda? Każdego czasem boli głowa! Kiedyś miałam zapalenie zatok czołowych, więc zawsze jak bolało, myślałam  „znowu te zatoki”.  Brałam tabletkę przeciwbólową i przechodziło. Dopiero w pierwszej ciąży bóle stały się prawdziwą udręką.


Strona 1 of 2