Kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego nabiera tempa. Kandydaci spoglądają już  z billboardów, choć niektórych trudno rozpoznać z uwagi na nadmierną ingerencję programów do obróbki graficznej. Inna pojawili się już nawet na plakatach zdobiących latarnie jak na ul. Morskiej w Gdyni. Na listach, szczególnie partii rządzących, jest sporo aktualnych radnych, posłów i ministrów. Czy na czas kampanii nie powinni być na bezpłatnym urlopie? Czy ich wzmożona aktywność zawodowa, z wykorzystaniem sprzętów, pojazdów i instrumentów władzy, w trakcie kampanii, nie jest przypadkiem nadużyciem? Czy tym samym kampanii niektórych kandydatów nie finansujemy my – podatnicy?