Tomasz Bojar-Fijałkowski

Tomasz Bojar-Fijałkowski

Trochę rozbiegany: wychowany w Gdyni, związany z Sopotem i Gdańskiem, mieszka w gminie Kolbudy, pracuje w Warszawie i Bydgoszczy, a wypoczywa najchętniej w Kościerzynie. Nieco zapracowany: wykładowca, manager, członek rady programowej Radia Gdańsk, członek polskiej sekcji OECD, wcześniej urzędnik. Chyba nie najgorzej wykształcony: doktor prawa, magister zarządzania, absolwent szkoły średniej w USA. W rzadkich wolnych chwilach próbuje z żoną Moniką ogarnąć dom, ogród, kuchnię, bieganie, kolekcję 400 krawatów i wychowywać trojkę dzieci: Pati (8 lat), Maksia (6 lata) i Leo (3 lata). Ktoś trochę podobny do Ciebie.

Czytaj więcej: http://fijalkowski.radiogdansk.pl/index.php/blogerzy/tomasz-fijalkowski

 

Kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego nabiera tempa. Kandydaci spoglądają już  z billboardów, choć niektórych trudno rozpoznać z uwagi na nadmierną ingerencję programów do obróbki graficznej. Inna pojawili się już nawet na plakatach zdobiących latarnie jak na ul. Morskiej w Gdyni. Na listach, szczególnie partii rządzących, jest sporo aktualnych radnych, posłów i ministrów. Czy na czas kampanii nie powinni być na bezpłatnym urlopie? Czy ich wzmożona aktywność zawodowa, z wykorzystaniem sprzętów, pojazdów i instrumentów władzy, w trakcie kampanii, nie jest przypadkiem nadużyciem? Czy tym samym kampanii niektórych kandydatów nie finansujemy my – podatnicy?

Dzień 1 Maja chyba przestaje być w naszej świadomości utożsamiany ze Świętem Pracy, choć opinia ta może być uzależniona od wieku. Ja nigdy w pochodzie, takim PRLowiskim, nie szedłem, choć raz miałem iść z klubem żeglarskim ARKA Gdynia do którego należałem. Pochody szły wtedy ul. Starowiejską, tyle pamiętam z obserwacji biernej. I ja iść w jednym miałem, ale nie wyszło z powodu jakiegoś przeziębienia – chyba. A może to przezorność rodziców, wyczuwających nadchodzący wiatr z zachodu (w Gdyni przecież wieje często, tylko najczęściej od morza a jest ono akurat na wschodzie)? Przez to dziś trudniej mi odnaleźć wspólny język z tą częścią lewicy, która jest wyłącznie sentymentalna a nie ideologiczna. Gdybym to ja wtedy wiedział!

Za kilka dni Sejm definitywnie rozwiąże jakże bulwersującą sprawę świadczeń dla opiekunów dzieci niepełnosprawnych. Najpewniej dostaną oni podwyżki, kwestia tylko kiedy dokładnie i w jakiej wysokości. Jako rodzic, z czteroletnim stażem, niepełnosprawnego Maksia mam jednak wątpliwości czy w całej tej sprawie chodzi o kilkaset złotych czy może problem tych cudownych dzieci i ich rodzin jest bardziej złożony. Oto kilka przemyśleń:

Pierwszy wpis na blogu to nie lada stres. O czym pisać? Jak pisać, żeby nie zanudzić? Można by o polityce, ale skoro jestem związany z SLD, to na Pomorzu nie wielu potraktuje takie kwestie programowe poważnie.


Strona 2 of 2